wtorek, 10 października 2017

Mam tę moc, skopałam tyłek rakowi...

Dziś będzie post dość osobisty.
Jak zauważyliście ostatnio mnie trochę mniej. Nadal mam dużo zajęć, ale ostatnio miałam też dużo stresów zdrowotnych. Później czas dochodzenia do siebie po operacji (ten czas trwa akurat nadal).
Jeszcze przed moim wyjazdem co Chin o którym trochę czytaliście TU przy okazji opisywania Travel journala wykryto u mnie guza tarczycy. Po samej już podróży (i chyba całe szczęście, bo z wakacji cieszyłam się na całego) dowiedziałam się, że jest to nowotwór złośliwy.

Nie piszę tego byście mnie żałowali, mówili jaka to biedna jestem i że mi współczujecie. No cóż tak wygląda życie i zdarza się. Nie ja pierwsza i nie ja oststnia muszę zmagać się z tym diabelstwem. Pisze to, bo kiedy zdiagnozowano u mnie raka to nagle sporo moich znajomych się ocknęło i zaczęło wykonywać badania, na które do tej pory nie mieli czasu. Wiecie zrobienie jakiegoś tam badania, które się powinno, ale się odwleka. Bo trzeba zwolnić się wcześniej z pracy, bo ciągle się zapomina zadzwonić i umówić.
Dlatego pytam się was, czy zawsze pamiętacie o cytologiach, mamografiach bo już 30 trzasnęło, a może czujecie się od czasu do czasu kiepsko, ale to bagatelizujecie w tym nieustannym pędzie? Mam nadzieję, że zmobilizuję choć małą garstkę do zrobienia badań, tak dla spokojności umysłu na wszelki wypadek.



Tak miało być z moim guzem, ponoć często pojawiają się w tarczycy szczególnie gdy jest się chorym na hashimoto. Ale na wszelki wypadek skierujemy panią na biopsję. Gdy zadzwonili do mnie i powiedzieli, że są już wyniki i musze je odebrać jak najszybciej, najlepiej dziś i wyda mi je lekarz wiedziałam, że nie jest dobrze. Nie powiem diagnoza ścięła mnie lekko z nóg. Co prawda ktoś mógłby przeszkolić lekarzy w przekazywaniu takich informacji. Najpierw długo siedziałam w recepcji bo nie mogli znależć lekarza, który mi o tym powie. W recepcji patrzyli na mnie jakbym była kupką puchu i zaraz miała się rozwiać - hello jeszcze żyje. A gdy już znaleźli jakiegoś lekarza to mi powiedział "Miała pani guza, to chyba się spodziewała że ma raka". Tak z lekka brałam taką możliwość pod uwagę, ale żebym się tak bardzo spodziewała, to nie koniecznie.  Były chwile lepsze i gorsze. Na pewno było sporo stresu i mnóstwo badań. Na szczęście miałam obok siebie bliskich, którzy nie traktowali mnie jak umierającej.

Obecnie jestem 2 tygodnie po operacji, wczoraj odebrałam wyniki histopatologiczne i wiem że rak nie posunął się dalej. Na wszelki wypadek wycięto mi też węzły chłonne bo to kolejny etap wędrówki raka z tarczycy do reszty organizmu. Węzły były jeszcze czyste natomiast w tarczycy było sporo miejsc nieprawidłowych, w których powstałyby guzy. Napięcie już ze mnie zeszło. Jeszcze jestem osłabiona ale każdego dnia jest lepiej. Mówię a reczej skrzeczę jak stara szafa, ale przy ryzyku utraty głosu i to da się znieść. Najlepiej określiła to moja tesciowa "Teraz brzmisz jak twarda baba, a ty przecież jestes taka delikatna".

Przy tym wszytkim mnóstwo fantastycznych osób pisało mi ciepłe słowa dające wsparcie. Wiele blogowych koleżanek było ze mną i stawiało do pionu w chwilach strachu i smutku. Dziekuję wam.
Mi się udało, bo rak był bardzo szybko zdiagnozowany.
Także nie czekajcie, zbadajcie się i cieszcie zdrowiem.
A niebawem bedzie mnie więcej, bo przecież ja nie potrafię nie tworzyć ;)
Ściskam was mocno i życzę zdrowia, bo to w życiu najważniejsze.
Diana. 

40 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Diano życzę szybkiego powrotu do sił i zdrowia , 3mam kciuki
      pozdrawiam

      Usuń
  2. Wracaj szybko do pełni sił i zdrówka. Byłaś bardzo dzielna i wygrałaś a to w tej chwili najważniejsze !!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję ci zwycięstwa - wracaj szybko do zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Diana dasz radę, jesteś silna baba, a wnioskuję to z tego, że nie żaliłaś się tutaj, nie szukałaś litości. Dasz radę i pokonasz tego drania do końca.
    Zdrowia i powrotu do pasji

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślałam, że ta przerwa w blogowaniu spowodowana była raczej pracą i masą zamówień na Twoje cudne twory, nie podejrzewałam, że coś takiego...
    Nawet nie próbuję sobie wyobrażać jaki to stres, trzymaj się mocno i wracaj do zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciesze sie Diano,ze juz pooo operacji Jestes !! Zdrowiej ,wracaj do sil Kochana !!! Nigdy nie wolno sie poddawac !!! Pozdrawiam Cie cieplutko !!! :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Diano i tu masz rację często bagatelizujemy badania , które miało być zrobione na "wczoraj ".
    Cieszę się, że poruszyłaś ten temat i myślę,że wiele osób pójdzie za przykładem Twoich znajomych.
    Przyznaję,że myślałam jak poprzedniczka iż to natłok zajęć tak Cię zaabsorbował i nie podejrzewałam takich problemów zdrowotnych.
    Przede wszystkim gratuluję , że zdążyłaś bo w porę zdiagnozowano Twój nowotwór i masz wokoło siebie tak wspaniałych ludzi.
    A Tobie życzę szybkiego powrotu do zdrowia -Diano masz tę moc mam nadzieję,że dobrze kop łaś te raczysko.
    Ps: I czekam na nowe uszytki do podziwiania

    OdpowiedzUsuń
  8. Życzę Ci szybkiego powrotu do zdrowia, oraz by rak tak się wystaszyl tej twardej baby że odpuści na zawsze☺ czy myślałaś może o naturalnych metodach walki z nowotworem? Głównie jako wspomaganie odporności? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopiero zaczęłam się tym interesować, choć naturalne metody lubię bardzo. Jeśli możesz mi polecić jakies książki, lub artykuły będę wdzięczna.

      Usuń
    2. Zaprosze Cie do grupy nowotwory terapie alternatywne na fb

      Usuń
  9. Zdrowia życzę. Doskonale wiem, co przeżywałaś, bo przeszłam podobne piekiełko w 2003 r. Żyję i mam się dobrze, ale nigdy nie zapomnę wizyty u endokrynologa, który przekazywał mi informacje o moim wyniku histpat. oraz całym personelu medycznym. Czułam się pogrzebana za życia. Dlatego od wielu lat jeżdżę do prof., u którego zostawiam niemałe pieniądze, ale przynajmniej psychika mi nie siada. Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zdrowia życzę i dziękuję za uczulenie w kierunku robienia badań. Pozdrawiam :-)
    Piękna ta fotka z muchomorkami.

    OdpowiedzUsuń
  11. Diano, życzę zdrowia i posyłam Ci mnóstwo dobrych myśli :) Trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
  12. Wracaj do zdrowia i nabieraj sił,żebyś mogła tworzyć te wszystkie piękne tworki! Masz rację, że czasem bagatelizujemy pewne symptomy... ja tez się do nich zaliczam...

    OdpowiedzUsuń
  13. Badajmy się! Wiem dlaczego tak mocno namawiasz do tego i podpisuję się pod tym wszystkimi kończynami. Tobie gratuluję wytrwałości, siły i woli walki oraz "szczęścia", że zdiagnozowano Cię tak szybko. Trzymam mocno kciuki za powrót do zdrowia, bo to najważniejsze!!!

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie dajmy sie chorobom. Jesteś bardzo dzielna....

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie poddawaj się, psychika to połowa sukcesu. Po mimo swej gruboskórności, znaleźli się fachowcy, którzy z sukcesem pomogli Ci w tej nierównej walce. Jesteś młoda z pewnością masz dla kogo żyć. Teraz już może być tylko lepiej! Dużo zdrowia życzę.
    Ps. Właśnie na jutro mam umówioną mammografię, na którą dziś stwierdziłam - nie idę ... chyba jednak pójdę. Dzięki za dobrą radę :)

    OdpowiedzUsuń
  16. KOchana że będziesz tworzyć już ja to wiem ...nasz kochany Elfik ...i abyś nie myślała choć przez jedną sekundę o dziwnych myślach już ja Ci powynajduje ,,specjalne zadania'' Myślę sobie że jak robimy to co lubimy ...kochamy wpadamy w szał tworzenia stworzymy coś niezwykłego. Pamiętaj jesteśmy z Tobą :)...:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Dianko, wzruszyłaś mnie... Kiedyś zaglądałam tu za Tobą... Jesteś DZIELNA! Wszystko będzie już dobrze! Ściskam Cię serdecznie i wysyłam same dobre myśli :* :* :*!!!!

    OdpowiedzUsuń
  18. Masz tę moc :)
    Elfica się teraz rozhula...bo już słychać dzwoneczki i "coraz bliżej święta..."

    OdpowiedzUsuń
  19. Też jestem po wycięciu guzków na tarczycy ale moje na szczęście nie były złośliwe. Na pewno czuję się lepiej ale na lekach jestem już do końca życia. Zdrowiej i trzymaj się cieplutko.Pozdarwiam

    OdpowiedzUsuń
  20. Diano życzę Ci szybkiego powrotu do zdrowia i braku już smutków. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Dzielna z Ciebie kobieta, tak trzymaj i zdrowiej, i działaj, i pokazuj te cudności
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  22. Dianko trzymam kciuki ;-) Wierzę że to pokonałaś bo jesteś pozytywną i silną osóbką ;-)myślę o Tobie i ściskam Sylwia

    OdpowiedzUsuń
  23. Diano, przechodziłam przez podobne piekiełko(17 lat temu) więc wiem co czujesz. Zakupiłam kilka książek o pozytywnym myśleniu, zajęłam się malowaniem, dzierganiem i chyba czymś tam jeszcze, byle nie myśleć.......i dałam radę.......i Ty dasz radę, tego Ci z całego serca życzę. Pozdrawiam gorąco:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Dobrze że coś czuwało nad Tobą i wykryłaś to paskudzctwo na czas. Sama mam tarczycę i nie kontroluję tak jak powinnam, bo tak jak piszesz wszystko jest ważniejsze od pójścia i zrobienia badania :(.

    OdpowiedzUsuń
  25. Diano, dawno nie zaglądałam, a tu... Dochodź do formy, bo wspaniałych ludzi na świecie ciągle za mało. Uściski :)
    (pestka)

    OdpowiedzUsuń
  26. Cieszę się, że jesteś i wracasz do zdrowia, a lekarz to Ci się rzeczywiście trafił - przecież nie każdy guz jest złośliwy, na przykład moje hashimotowe guzki nie są, ale za to inny był. I nie przypominam sobie, żeby mi wtedy jakiś lekarz coś w tym stylu powiedział, raczej starali się podtrzymywać mnie na duchu. Pozdrawiam serdecznie i życzę szybkiego powrotu do zdrowia :-)

    OdpowiedzUsuń
  27. Popieram przesłanie posta, podziwiam siłę i odwagę i życzę dużo zdrowia :) w terapii onkologicznej ogromną rolę odgrywa nastawienie pacjenta, a ciężko wymagać, że w takiej sytuacji będzie się miało pozytywne nastawienie, więc tym bardziej należy Ci się podziw. Teraz w ramach odstresowania szyj na potęgę :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Diano,jestem pełna podziwu dla Twojej siły.Bardzo mi przykro,że Cię to spotkało.Pamiętam jak lata temu czytałam Cię więcej,byłaś zawsze pełna wigoru i humoru.Mam nadzieję,że tak będzie zawsze ,odzyskuj siły i do przodu!Uściski*

    OdpowiedzUsuń
  29. Już po. To wspaniale! Wykonałaś fantastyczną pracę i odniosłaś największy sukces, pokonując strach i walcząc o siebie dla siebie i Bliskich :-) I wiem, że w dalszym leczeniu będzie tak samo, bo jesteś po prostu świetna :-)
    Życzę powrotu do pełni sił, do pełni zdrowia, szczęścia do mądrych lekarzy i słońca bez końca, Diano!

    OdpowiedzUsuń
  30. No i zapomniałam napisać: muchomory są po prostu Z J A W I S K O W E!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  31. Polecam książki Antyrak- nowy styl życia. Steven - Schreiber. Colin Cambell Nowoczesne zasady odrzywiania. Oraz Odżywianie dla zdrowia Paul Pitchford

    OdpowiedzUsuń
  32. Diana, Twój Anioł wisi w oknie mojego pokoiku, który zajmowaliśmy u mamy. Kiedy napisałaś o chorobie na fb, od razu zobaczyłam go przed oczami (Jak będę następnym razem na Śląsku to zabiorę go tutaj). Dziękuję za ten wpis i za Anioła, którego mi ofiarowałaś w trudnej chwili życia.... Ja chcę się podzielić choć dobrym słowem, by Cie wesprzeć. Życzę zdrowia, siły, dalszych kreatywnych pomysłów i obecności najbliższych jak do tej pory. Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
  33. Diano... trzymaj sie i NIE daj się...
    pamietaj też , że wg. badań sprzed 10 lat mammografia jest szkodliwa
    buźka

    OdpowiedzUsuń