niedziela, 1 lipca 2012

Dbam o siebie: tydzień 3

Kolejny tydzień projektu "Dbam o siebie", ale zanim nowe zadanie to opowiedzcie jak Wam poszło w poprzednim tygodniu gdyż regularność jedzenia jest chyba jednym z najtrudniejszych tygodni w całym projekcie, oczywiście pamiętamy że ma to już z nami zostać na zawsze a nie tylko przez ten jeden tydzień. Wiem, że ciężko się się zmobilizować ale uwierzcie mi że po pewnym czasie organizm sam będzie się w określonych godzinach dopominał jedzonka i wcale nie będzie mu się chciało podjadać pomiędzy.

A teraz tydzień 3 w którym ruszamy nasze seksi tyłeczki :)
Ruch jest bardzo ważny dla naszego organizmu, szczególnie, że wiele z nas prowadzi siedzący tryb życia, oczywiście nie chodzi tu o jakieś niesamowicie ciężki ćwiczenia, ale ćwiczenia dostosowane do nas samych, może być to jeden raz w tygodniu chodzenie na basem czy siłownię, może być codzienna joga a może być codzienny spacer, np wysiadamy przystanek bliżej i musimy ten odcinek przejść sami.
Wy same dobrze znacie swoje ciała i dobrze wiecie co dacie radę a co nie, pamiętajcie że nie warto się porywać z "motyką na słońce" bo bardzo szybko stracimy zapał i przestaniemy zupełnie ćwiczyć.

Pamiętajcie że projekt ten jest dla Was i dla Waszego zdrowia więc jeśli coś Wam bardzo nie pasuje, nie możecie się przekonać do czegoś mimo prób to nic na siłę, ale próbować zawsze jest Warto.

Tak jeszcze dodatkowo ponieważ zaczęły się upały, pamiętajmy by smarować się przed wyjściem kremem z filtrem, bo przecież nie chcemy na starość wyglądać jak śliwki suszone ;)

Także nie lenimy się
(dlaczego mój kot ściąga ze stołu podkładki? Bo przecież są takie wygodne)

Tylko się ruszamy :)

16 komentarzy:

  1. To chyba będzie jedno z najcięższych zadań jak dla mnie. No ale spróbuję. Mam nadzieję, że spacer i szybki marsz też się liczy....
    Nawyk picia wody wszedł mi już w krew;) Regularne posiłki także:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście spacer liczy się jak najbardziej

      Usuń
  2. No z posiłkami, jest troszkę lepiej niż było! Najważniejsze dla mnie że jedząc, no nie powiem że 5 razy dziennie, ale regularnie(!) czuje głód,czego wcześniej raczej nie było. Jeśli chodzi o ruch to u mnie raczej problemu nie będzie, mam psa, z którym chodzę na spacery, czeka na mnie zarośnięty ogródek, a co mam w planie- codziennie sobie potańczyć i to polecam każdemu. Ja to zaniedbałam. Codziennie przynajmniej jeden utwór przetańczyć! przewariować!Wydzielają się "hormony szczęścia" i naprawdę dzień zaczyna inaczej wyglądać! polecam, polecam, polecam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super że w końcu jest jakiś głód i fajny pomysł z tym tańczeniem :)

      Usuń
  3. To prawda nawadnianie bylo lzejsze niz 5 regularnych posilkow, i nadal z tym nie jest najlepiej. Chociaz wygladaloby dla mlodej mamy siedzacej z dziecmi w domu to latwiej zadbac o odpowiednia godz, ale niestety nie. Nadal lepiej dbam o dzieci niz o sama siebie :)
    Mam nadzieje tez ze spacery moga byc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam tak samo ale sie staram cały czas

      Usuń
  4. Świetna ta Twoja dzidzia, a kotu zazdroszczę lenistwa :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Trzymam kciuki za powodzenie podjętego zadania:) Zapraszam do mnie na fajny konkurs.
    www.mojakoralikowapasja.blogspot.com
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. dla mnie najfajniejszym ruchem jest .... oczywiście rower !

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie ma jak to codzienny spacer z dzieckiem :)
    Oj z wodą było łatwo, ale z jedzeniem regularnym oj ciężko ciężko było.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękujęza odwiedzinki:-)
    U Ciebie również się rozgoszczę:-)

    Do zabawy dołączę niebawem...
    pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj jak mi miło ,że nawet kocurek lubi te podkładeczki :)))))))
    A córcia z Ciebie przykład bierze :)))Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. atenkowo kociur je uwielbia i ile razy je już odsierścię i położe na miejsce właściwe tyle razy je zdejmie i na nich śpi

      Usuń
  10. Z podjadaniem walcze i na razie srednio mi idzie, ale od 2 dni (dopiero) nareszcie udalo mi sie zmobilizowac. Cwiczen gimnastycznych nie lubie. Nie lubie sie pocic w duszynych salach. Wole cwiczyc na powietrz. Dwukrotny sapcer z wozkiem w ciagu dnia do przedszkola i z powrotem jak na razie mi wystarczy. Mocno zaluje, ze sie nie moge na moj ukochany rower "urwac", ale moze postaram sie w weekend.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście że spacer się liczy no i super że starasz się wdrażać :)

      Usuń
  11. Tutaj mogę się wykazać :) Należę do osób, które lubią się ruszać, ciągle coś robię. Zumba, rower, siatkówka, tenis stołowy, orbitrek... o "normalnych" spacerach nie wspominając. A jeszcze coś ostatnio siłownia mnie kusi ;)

    OdpowiedzUsuń