niedziela, 24 czerwca 2012

Dbam o siebie: Tydzień 2

I jak po pierwszym nawadniającym tygodniu?
Ja muszę przyznać że było ciężko, ale nie będę się poddawała i dalej się będę starała nawadniać.
Ogromnie cieszy mnie dyskusja w komentarzach i to, że dzielicie się swoją wiedzą na temat zdrowego trybu życia. To bardzo ważne, gdyż ja wszystkiego nie wiem, wiem jedynie małą cząstkę ale z Waszą pomocą możemy żyć jeszcze zdrowiej, ja np zamieniłam kawę rozpuszczalną na naturalną po ostatnich Waszych komentarzach :)

W tym tygodniu będzie trudniej, gdyż wprowadzamy regularne posiłki, na dodatek 5
Nasz organizm lubi regularność, kiedy przyzwyczai się, że w danym momencie otrzyma paliwo do działania, nie będzie sobie tego paliwka w postaci tłuszczyku magazynował tu i ówdzie. Bardzo ważne jest by śniadanie zjeść do godziny po wstaniu z łóżka a kolacje najpóźniej na 3 godziny przed pójściem spać (to jest informacja od innego dietetyka w artykule jest że 1,5 godziny).
Pamiętajmy, że jak będziemy jeść regularnie te 5 posiłków to nie będziemy mieć takich wahań cukru w organizmie, powinno to zapobiec nieoczekiwanym i jakże wielkim atakom słodyczowego głodu, choć z autopsji ja uzależniona od słodyczy mówię że pomogło mi niewiele ale ja jestem ciężkim przypadkiem.
Z to musze powiedzieć że będziemy mieć wtedy o wiele więcej energii do działania a myślę że to bardzo ważne.

Myślę, że świetnie to opisał Jacek Bilczyński, który jest dietetykiem i fizjoterapeutą, a jego artykuł możecie znaleźć TU

Domyślam się że to trudne zadanie, jeszcze śniadanie i kolacje można zjeść w domu za to reszta posiłków już wypada w godzinach pracowych, pamiętajmy jednak że wygospodarowanie czasu na obiad jest bardzo ważne, na drugie śniadanie i podwieczorek możemy natomiast wziąć sobie coś co da się zjeść w większości sytuacji, np pitny jogurt w butelce, jakąś małą sałateczkę, banana, kisiel (teraz są fajne gorące kubki)

No i jak się na to zapatrujecie?

22 komentarze:

  1. o to coś dla mnie !!! dzieki, tego będę przestrzegać przez tydzień - muszę się zmusić. i to nie po to by schudnąć, ale po to, by w ogóle zacząć normalne jeść. Dziękuje Diano :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj.. będzie mi ciężko, od niepamiętnych czasów nie jadam śniadań. Będzie mi ciężko się przestawić, ale spróbuje:) Z wodą też było ciężko bo nie lubię (wolę napoje słodzone), jednak przełamałam się i od tygodnia moje nawadnianie idzie mi nieźle:)
    W takim razie lecę po śniadanko i.. dzień dobry wszystkim :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. ja odwrotnie ... naturlną na rozpustną

    OdpowiedzUsuń
  5. Akurat z 5-ma posiłkami nie mam problemu;) ow metodę stosuję u swoich maluszków;) a mamusia razem z nimi zasiada do stolu i tez zjada 5 regularnych posilkow;)

    jedyna zasade jaka wprowadzilam w zywieniu, to nie lacze weglowodanow i bialek;)

    Dzieki temu, moge zjesc mega duzego schabowego, czy talerz talarkow ziemniaczanych..smazonych;) bez pozniejszych wyrzutow sumienia, ze odlozy sie to na tkanke tluszczowa;)

    Dzieciaki zjadaja na sniadanie same parowki z warzywami, a na drugie sniadanie pieczywo z warzywem lub kefirem.
    Obiad to albo miesko z mega duza porcja warzyw(tu tez nalezy pamietac aby pewnych warzyw ze soba nie laczyc, podobnie jak herabty z cytryna tez nie wolno laczyc) lub warzywa i cos zmiemniaczanego, czy to kluski, knedle, pierogi, kopytka, pieczone mlode ziemniaczki z ziolami...

    Do picia zazwyczaj podaje wode mineralna, w sezonie letnim jest to woda z plasterkiem cytryny i swieza melisa lub mieta.

    czarnych herbat nie pijemy, chyba ze okazjonalnie jak jestesmy w gosciach. Dzieciaki od malego przepadaja za imbirowo-pigwowa herbata zielona, bez cukru! Sporadycznie podaje kompoty, gdyz do konca tez one nie sa zdrowe...

    podwieczorek to zazwyczaj porcja surowych warzyw z jakims dipem jogurtowym, czesto czosnkowym(dzieciaki uwielbiaja naturalne antybiotyki, takie jak czosnek, cebula itp), a kolacja to juz wypas, bo zazwyczaj sa to placuchy z jablkiem i kubek mleka;) maja tyle energii, ze najchetniej zjadali by 10 posilkow dziennie;) a tak dostana te 2 godziny przed snem odpowiednia porcje energetyczna, i cala noc przesypiaja. Problem z ich nocnym buszowaniem w kuchni zniknal;)

    Ja tez z mezem stosujemy ta zasade, ze kilka godz przed snem zjadamy nieco bardziej kaloryczna kolacje, aby nie klasc sie spac "glodnemu" i w nocy przebudzac sie z wilczym apetytem, lecac do kuchni po jakiegos batonika;)

    Przemiana materii jest ok, i w taki oto sposob udaje mi sie utrzymywac wage, i lekko ja zrzucac, bez uszczerbku na zdrowiu;) malymi kroczkami;)

    No i bardzo wazna uwaga, aby mozg lepiej funkcjonowal nalezy koniecznie wietrzyc mieszkanie, zwlaszcza, przed samym snem...my non stop spimy przy uchylonym oknie, nawet zima....dzieki temu sie lepiej dotlenia, a przy tym i lepiej funkcjonuje;) krazenie jest o wiele lepsze, a tym samym szybciej mozna wydalic toksyny z organizmy;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielkie dzięki za cenne wskazówki :)

      Usuń
  6. Dziś jeszcze daruje sobie śniadanie. Moja tkanka tłuszczowa zapewnia mi zasób energi na cały dzień, bez konieczności jedzenia. Wczoraj to sprawdziłam :-D Byle przejść przez poranne pragnienie jedzenia, a potem organizm zaczyna sobie radzić i wykorzystywać to co zalega w "boczkach"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jazz przez zupełne niejedzenie bardzo spowalniasz swój metabloliz, efekt może być taki że nagle i szybko stracisz pare kilo ale potem się zatrzyma i strasznie ciężko będzie go ruszyć to tak jak z woda organizm myśli że nastał czas głodu i wtedy najmniejsza kalorię zapakuje w bioderka, zdrowe odżywianie nie polega na głodzeniu a jedzeniu tak by nie przybierać na wadze

      Usuń
  7. Zapraszam do mnie po wyróżnienie, bo chyba nie widziałaś.

    OdpowiedzUsuń
  8. Hmmm... U mnie z pięcioma posiłkami może być trudno, bo od początku tego roku udało się ograniczyć ich ilość do czterech - śniadanie, drugie śniadanie, obiad i podwieczorek w postaci jogurtu czy jakiejś innej małej przekąski. Od momentu wyrzucenia z jadłospisu kolacji w ciągu trzech miesięcy schudłam 6kg - bez żadnych dodatkowych działań w stylu wysiłku fizycznego, bo akurat w tym okresie mój tryb życia był wybitnie siedzący! Na dodatek udaje mi się tę wagę utrzymać :-) Więc niechętnie wróciłabym do jedzenia kolacji... Mogę zostać przy czterech posiłkach???

    Aha, jeszcze jedna uwaga: moje posiłki zjadam w godzinach pomiędzy 6 rano a 6 wieczorem - niezależnie od rozkładu dnia, tzn, jeśli muszę wyjść z domu wcześniej, śniadanie zabieram ze sobą i zjadam dopiero, gdy minie 6ta (często więc w pociągu...), a jeśli zdarzy się tak, że nie zdążę zjeść nic po obiedzie przed 18tą, to trudno, przepadło... Staram się jednak wygospodarować czas na mały podwieczorek :-)

    A z kawy (zarówno ziarnistej, jak rozpuszczalnej) prawie w ogóle zrezygnowałam, zastępując ją dużo zdrowszą zbożową Inką, którą do śniadania piją również moi synowie :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. No z wodą było ciężko musze przyznać, ale się staram cały czas i coraz lepiej idzie:) Z posiłkami zobaczymy, bo z reguły moim sniadaniem jest kawa, ale skoro się zapisałam to oczywiście się nie poddam:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Z wodą miałam mały kłopot ... ale z posiłkami będzie bardzo trudno ... nigdy nie jem regularnie, czasami nawet wstaje w nocy i podjadam:( ale nie poddam się i będę pracowała ! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Z nawodnieniem bylo calkiem niezle, jeszcze nie idealnie, ale naprawde staralam sie pic wode, kiedy tylko o tym pomyslalam. Efekt-jakies 1,5-2 szklanki dziennie wiecej niz dotychczas. Co do posilkow, to jestem ogromnie zoorganizowana i jem regularnie, nie potrafie sobie wyobrazic dnai bez sniadania, glownym moim grzechem jest jednak podjadanie pomiedzy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To znakomicie że dobrze poszło z nawadnianiem, świetnie też że jesz regularnie, a może na podjadanie coś zdrowego jak marchewka?

      Usuń
  12. o i mam wyzwanie dla siebie .... ja to mam kłopot z tą regularnościa ... małe jedza regularnie ... gorzej ze mną więc ozbaczymy jak pójdzie ... pozdrawiam ciepluteńko

    OdpowiedzUsuń
  13. Wodę w zeszłym tygodniu piłam minimum 1,5 litra postaci wody niegazowanej (ale nie mogłam się skusić na zwykłą, więc smakową zakupiłam) lub też zieloną herbatkę cytrynową lub malinkową (w pracy), kawy nie pijam, więc o tyle jestem do przodu;)
    Posiłki staram się jadać w miarę regularnie. W weekendy tylko 3 (śniadanie obiad kolacja) - czas to zmienić;) Za to w ciągu tygodnia tuż po wstaniu z łóżka mam swój cykl którego się trzymam (kierunek kuchnia-robienie śniadania na teraz i kanapek do pracy, jedzenie, mycie zębów, makijaż, ubranie, bieg na pociąg:D i jestem chora jak coś nie idzie w moim cyklu porannym tak jak powinno) Do pracy często mam dwie duże kanapki (a to z miodzikiem a to z pomidorkiem a to z szyneczką) i mój żołądek sam się dopomina w granicach 10-11 i 13.30-14 o posiłek, czasem zabieram też mały jogurt dodatkowo, po powrocie w granicach 18 jem obiadokolację i często przeważnie na tym się kończy:) więc muszę jeszcze gdzieś wcisnąć chyba tego jogurta/owocka w godzinach pracy i będzie 5 posiłków;) wyzwanie duże to nie jest dla mnie, więc jest ok:)

    Podoba mi się koncepcja Fiolki:) Nie wiedziałam, że łączenie białka z węglowodanami jest niekorzystne dla organizmu. Czego to się człowiek na starość nie dowie;)

    Moja znajoma zrezygnowała z mięska i kupuje (lub sama hoduje) naturalnie hodowane warzywa i owoce (jak ma się wielki ogród to można sobie na to pozwolić;)) i ma swoje wytwory typu dżemy, powidła. To też jest jakiś pomysł:) Moi rodzice też chcą mieć swoje hodowane własną ręką i mam na balkonie istną dzicz:) Dwie duże donice z pomidorami i dwie duże donice z ogórkami + dużą donicę z kaną.

    Wyczytałam pewnego razu że tryb żywienia jaki człowiek przyjął (smażone mięsko i inne tego typu potrawy) spowodował u kobiet okres. Autor tłumaczył, że żadne krwawienie z ciała nie jest oznaką zdrowia i wcale tak nie powinno być. Wtedy samiec (mężczyzna) nie wiedział kiedy kobieta ma dni płodne tak przy okazji;)

    OdpowiedzUsuń
  14. a co do nawadniania przy okazji moja koleżanka z pracy też skorzystała bo ją pilnowałam żeby piła wodę/herbatę bo mi się wysuszy pijąc jedną szklankę na całe 8 godzin pracy;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też zachęciłam do akcji nieblogującą koleżankę ;-)

      Usuń
  15. Ja mam z kolei problem gdzie upchnąć ten 5 posiłek. Śniadanie, lunch, obiad, kolacja a co na 5 posiłek?:) podpowiecie coś kobitki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może podwieczorek na który zjesz jakiś owoc: truskawki, jabłko, arbuz albo jakiś jogurt czy kefir?

      Usuń
  16. Tak, tak zgadzam sie , organizm lubi regularnosc. Jezeli np przez caly tydzien jadac w ta sama godzine, to po tygodniu czujac glod bedziemy wiedzialy ktora jest godzina :):):) bez zegarka.

    OdpowiedzUsuń